(Czy Jezus zstąpił z nieba?) Autor: Servetus the Evangelical
Kościoły tradycyjne zawsze twierdziły, że zgodnie z Biblią Jezus istniał wcześniej jako BÓG w niebie i zstąpił na ziemię, aby stać się człowiekiem; nazywano to również „inkarnacją”. W wyznaniu wiary z Nicei o Jezusie napisano: „który zstąpił dla nas ludzi i dla naszego zbawienia”. Kościoły twierdzą również, że inkarnacja ma swoje podstawy w Biblii. Jednak w pierwszych trzech ewangeliach Nowego Testamentu nie ma nic, co mogłoby na to wskazywać. Kościoły powołują się wyłącznie na Ewangelię św. Jana jako niepodważalny dowód wcielenia i szczególnie chętnie cytują J 1, 1 i 14. Rzeczywiście, w tej Ewangelii znajdujemy wiele tekstów, które na pierwszy rzut oka wydają się głosić, że Jezus istniał wcześniej i że zstąpił z nieba, aby stać się człowiekiem (J 1, 15 i 30; 3, 13; 6, 27-63; 8, 58; 17, 5 i 24).
Czy jednak teksty Jana należy interpretować w sensie dosłownym? W III wieku ojciec Kościoła Klemens Aleksandryjski nazwał Ewangelię Jana „ewangelią duchową” i od tego czasu uczeni słusznie przyjęli to określenie. Powodem tego jest fakt, że Jezus z Ewangelii św. Jana używał bardzo wielu przypowieści i obrazów. Jedną z najbardziej znanych przypowieści znajdujemy w relacji, w której Jezus powiedział Nikodemowi, że „musi narodzić się na nowo”, a ten uwierzył, że Jezus ma na myśli drugie fizyczne narodziny (J 3, 3). Pod koniec swojej służby Jezus wyjaśnił swoim uczniom: „Powiedziałem wam to w przypowieściach. Nadchodzi czas, kiedy nie będę już mówił do was w przypowieściach, ale będę wam otwarcie głosił o moim Ojcu” (J 16, 25; por. 10, 6). Wyjaśnił im swoje zadanie i misję, na co uczniowie odpowiedzieli: „Oto teraz mówisz otwarcie, a nie w przypowieściach” (J 16, 29). Tymi słowami Ewangelia św. Jana przekazuje nam prawdę, która ma swoje zastosowanie: za wieloma słowami Jezusa kryje się duchowe znaczenie.
W Ewangelii św. Jana czterdzieści razy pojawia się stwierdzenie, że BÓG „posłał” Jezusa lub słowa w tym duchowym znaczeniu. Język ten nie odnosi się dosłownie do „zostania posłanym z nieba”; nawiązuje jedynie do proroczej tradycji, zgodnie z którą BÓG posłał kogoś, kto miał wypełnić misję. Tak na przykład posłał On Jana Chrzciciela (J 1, 6).
W większości fragmentów Ewangelii św. Jana, które rzekomo mają dowodzić preegzystencji, Jezus jest opisany jako „zstąpił” lub „z nieba” lub „z góry”. Tradycjonaliści (czyli chrześcijanie wierzący, że Jezus jest BOGIEM) interpretują te teksty w sensie dosłownym. Jednak duchowy charakter tej Ewangelii powinien skłaniać do głębszego zastanowienia się nad tymi tekstami. Na przykład Nikodem nie miał na myśli preegzystencji, kiedy powiedział do Jezusa: „Ty pochodzisz od Boga” (J 3, 2). W tej Ewangelii dwukrotnie czytamy, że Jan Chrzciciel powiedział: „Po mnie przyjdzie ten, który był przede mną, bo był pierwszy przede mną” (J 1, 15 i 30). Z tego stwierdzenia wywnioskowano, że Jezus preegzystował, ponieważ urodził się co najmniej sześć miesięcy po Janie (Łk 1, 26 i 30). W niektórych tłumaczeniach Biblii ostatnia część tego wersetu została jednak oddana następującymi słowami: „ponieważ był przede mną” (Einh.Ü) lub „był pierwszy przede mną” (Menge alternatywnie), które wskazują na hierarchię. Dokładnie to miał na myśli Jan, gdy dwukrotnie powiedział w odniesieniu do Jezusa: „Ten, który pochodzi z góry/z nieba, jest ponad wszystkimi” (J 3, 31).
Według Jana Jezus głosił również: „Nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który z nieba zstąpił, Syn Człowieczy” (J 3, 13). Większość teologów dość arbitralnie odwraca kolejność wstąpienia/zstąpienia, tak że rzekomo istniejący wcześniej Jezus zstąpił z nieba podczas swojego wcielenia, a po zmartwychwstaniu ponownie wstąpił do nieba. Jednak kontekst wymaga dokładnie odwrotnej kolejności. Jezus powiedział Nikodemowi, że musi on narodzić się „z góry” poprzez duchowe nowe narodzenie (J 3, 3-5).
Ponadto w Księdze Daniela 7, 13-14 obraz Syna Człowieczego proroczo wskazuje, jak ta osoba (Jezus) wstępuje do niebiańskiego tronu BOGA, aby otrzymać królestwo złożone z ludzi, z którym prawdopodobnie ponownie zstąpi na ziemię (Łk 19, 11-12); – również tutaj ponownie spotykamy się z sekwencją wstąpienia/zejścia.
Wielu chrześcijan wierzy, że najważniejszym dowodem w Ewangelii św. Jana na preegzystencję Jezusa i jego zstąpienie z nieba jest jego bardzo obszerna mowa o chlebie życia, która jest bardzo nasycona językiem zstąpienia (J 6, 25-65). Ta plastyczna prezentacja jest pełna obrazów i przypowieści. Jezus opisuje siebie jako „chleb, który zstąpił z nieba” (J 6, 41, 51). Pomimo tego, że oczywiście nie miał na myśli, iż jest dosłownie chlebem, prawie wszyscy czytelnicy tej Ewangelii wierzyli, że miał to na myśli dosłownie i wywnioskowali z tego jego preegzystencję jako osoby i wcielenie.
W tej przemowie Jezus powiedział jednak również, że ludzie powinni spożywać Jego ciało i pić Jego krew, a gdy to uczynią, nie będą już głodni ani spragnieni, ale będą mieli życie wieczne (J 6, 50-58). Wielu słuchaczy Jezusa narzekało na te trudne słowa (wersety 41, 60-61), a wielu jego uczniów przestało za nim podążać z powodu tych słów (werset 66). I to pomimo faktu, że Jezus właśnie wyjaśnił im, że przemawiał do nich w obrazach: „Słowa, które do was skierowałem, są duchem i są życiem” (werset 63). Jeśli chleb, ciało, krew, głód i pragnienie były zasadniczo obrazami duchowymi, a nie obrazami rozumianymi w sensie dosłownym, to co daje nam prawo wierzyć, że jedyna inna koncepcja w tym opisie – że Jezus zstąpił z nieba – ma być rozumiana zupełnie inaczej?
Jakiś czas później Jezus powiedział do swoich niewierzących żydowskich rozmówców: „Wy pochodzicie z dołu, ja pochodzę z góry. Wy jesteście z tego świata, ja nie jestem z tego świata” (J 8, 23). Z pewnością nie miał na myśli, że dosłownie istniał wcześniej i zstąpił z nieba. Gdyby tak było, to aby zachować spójność, musiałby również wierzyć, że jego przeciwnicy dosłownie pochodzą z dołu. W tym wszystkim Jezus nie wskazuje na dosłowne pochodzenie, ale na rzeczywistość, którą należy rozumieć w sensie duchowym i która mówi, że jest on związany z BOGIEM i niebem, podczas gdy oni są związani z diabłem i piekłem (J 8, 44).
W swojej modlitwie arcykapłańskiej, którą skierował do swojego Boga i Ojca przed aresztowaniem i uwięzieniem, powiedział: „A teraz, Ojcze, uwielbij mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie, zanim świat powstał... moją chwałą, którą mi dałeś, ponieważ umiłowałeś mnie przed założeniem świata!” (J 17, 5 i 24). Słowa te wydają się początkowo sugerować, że Jezus musiał istnieć w niebie przed stworzeniem świata, skoro najwyraźniej posiadał chwałę, którą dzielił z Bogiem. Jezus mógł jednak odnosić się również do chwały Szechiny, która towarzyszyła Izraelitom, i mógł mieć na myśli, że BÓG w swoich myślach kochał swojego wybranego Syna już przed stworzeniem świata (zob. Ef 1, 4 i 1Piotra 1, 20) i dla którego przeznaczył również chwałę Shekina.
Podsumowując, można powiedzieć, że cały język tej „duchowej” Ewangelii Jana o preegzystencji Jezusa i Jego zstąpieniu z nieba był pomyślany w sensie metamorficznym.
Artykuł ten pochodzi od Kermita Zarleya (Servetus the Evangelical). Na jego stronie internetowej – servetustheevangelical.com – można przeczytać 50 takich artykułów w języku angielskim. Są one streszczeniem jego starannie zbadanej, dogłębnej analizy biblijnej, liczącej 600 stron książki zatytułowanej: The Restitution of Jesus Christ (2008)