Chrześcijanie mają skłonność do akceptowania „ Jezusa”, który jest im przedstawiany w ich kościele lub wspólnocie, bez dokładnego sprawdzenia. Jednak kwestia pochodzenia danej osoby ma kluczowe znaczenie. Osoba jest definiowana przez swoje pochodzenie. Często poszukujemy tej informacji, pytając: „Skąd pochodzisz?”. Najważniejszym pytaniem, jakie należy zadać w odniesieniu do Syna BOŻEGO, jest pytanie o jego pochodzenie. Skąd pochodził? Jak i kiedy przyszedł? Istnieje ogromna różnica między osobą, która od wieczności istniała jako wieczny Bóg, zanim pojawiła się jako człowiek, a osobą, która zaczyna istnieć w łonie swojej matki!

Podobnie istnieje różnica między osobą, która powstała jako anioł, a następnie się zmniejszyła, a osobą, która została zredukowana przez Boga do postaci płodu i urodzona przez kobietę. W Liście do Hebrajczyków 1, 5 i 13 dwukrotnie zdecydowanie stwierdza się, że Jezus nigdy nie był aniołem! Nie powstrzymuje to jednak prawie siedmiu milionów Świadków Jehowy przed twierdzeniem czegoś przeciwnego – mówią oni, że Jezus był w rzeczywistości aniołem Michałem. Pokazuje to, jak wielką moc nadal ma wielka pokusa!

Mesjasz będzie rzeczywiście najwyższym i ostatecznym królewskim władcą Izraela i zaprowadzi pokój w naszym rozdartym wojnami świecie. Jest to najważniejszy punkt przesłania o nadchodzącym królestwie. Władza nad tym światem spoczywać będzie na jego barkach (Izajasz 9, 5). Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół, aby upewnić się, że do tej pory tak się nie stało! Ale stanie się!

Łukasz był starannym , wykształcony historyk chrześcijański, którego zadaniem było przedstawienie dokładnej treści wiary chrześcijańskiej w kolejności chronologicznej (Łk 1, 3-4), tak aby Teofil, do którego Łukasz napisał swoją Ewangelię, mógł być pewien, że przekazane mu wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa są absolutnie dokładne i prawdziwe oraz stanowią jedyną prawdziwą wiarę.

My również możemy czuć się niezwykle szczęśliwi, że mamy te inspirujące słowa Łukasza, które dokładnie opisują prawdziwego Jezusa i prawdziwą wiarę chrześcijańską w oryginalnej prostocie i że po tak długim czasie są one nadal dostępne dla nas.

Kluczową kwestią jest to, czy jesteśmy gotowi wierzyć w Jezusa, który był w pełni człowiekiem, potomkiem Dawida – drugim Adamem, który oczywiście został poczęty w nadnaturalny sposób i dzięki cudowi powstał w łonie swojej matki (Łk 1, 35; Mt 1, 18-20; 1 J 5, 18 – niestety ten ostatni werset nie został tak przetłumaczony w KJV i wielu innych Bibliach).

W tym artykule chciałbym pokazać, że ten cudownie opracowany opis Łukasza dotyczący pochodzenia Jezusa, Syna BOŻEGO, został później w subtelny sposób podważony i w rzeczywistości jest odrzucany i odrzucany przez dzisiejszych wiernych, ponieważ w swoich kościołach i wspólnotach, zgodnie z długą tradycją, nieświadomie i bez żadnej krytyki słyszeli i nadal słyszą przesłanie o Jezusie, które neguje, zaciera i podważa relację spisana przez Łukasza (i Mateusza). Chodzi tu o bardzo poważną kwestię tożsamości lub ewentualnie błędnie rozumianej tożsamości! Temat ten zasługuje na to, abyśmy jako ludzie wierzący (Dz 17, 11) zbadali go poważnie i szczerze.

Prawda o tożsamości jedynego prawdziwego Jezusa z Biblii była tak ważna, że BÓG postanowił wysłać anioła Gabriela, aby przekazał istotne fakty umożliwiające zrozumienie tej tożsamości, które są niezbędne do jej jasnego pojmowania. Kiedy aniołowie przemawiają, powinniśmy być szczególnie uważni! Kiedy aniołowie coś mówią, powinniśmy założyć, że posługują się słowami w taki sposób, , że są łatwe do zrozumienia. Biblia nigdy nie miała być łamigłówką, zagadką, którą mogą zrozumieć tylko wykształceni eksperci! Ty, który szczerze kochasz Boga i Jezusa, możesz zrozumieć, kim jest Jezus! I musisz to zrozumieć, ponieważ w przeciwnym razie pozostanie ci tylko ogromny chaos i niezrozumienie języka, który w rzeczywistości jest prosty. Pamiętamy, że anioł Gabriel został wyznaczony do wykonania zadania w imieniu Boga przy dwóch ważnych okazjach. Najpierw w Księdze Daniela 9, gdzie Daniel, pogrążony w głębokim smutku z powodu opłakanego stanu Jerozolimy i świątyni, prosił Boga o przebaczenie swoich grzechów i grzechów swojego ludu oraz o przywrócenie pokoju i bezpieczeństwa Izraelowi. Namiętne prośby Daniela doprowadziły do niezwykłej wizyty anioła Gabriela, który przemawiał w imieniu JEDYNEGO BOGA. W odpowiedzi na swoje nieustanne pytania „kiedy” nastąpi ostateczne przywrócenie, Daniel otrzymuje zapewnienie. Powiedziano mu, że pod koniec okresu 70 „tygodni”, czyli 490 lat, wszystko wróci do normy. Jerozolima i Izrael zostaną przywrócone.

Absurdalne wyobrażenie, że ten proroczy okres 490 lat miał się zakończyć albo w 33 r. n.e., albo alternatywnie w 70 r. n.e., należy po prostu uznać za nieprawdziwe! Byłoby to najgorszym cynizmem, gdyby w odpowiedzi na modlitwę Daniela zaproponowano mu „rozwiązanie”, informując go, że pod koniec 490 lat miasto ponownie doświadczy równie strasznej katastrofy! Jak powszechnie wiadomo, Rzymianie zniszczyli Jerozolimę, spalili świątynię i zabili lub deportowali ponad milion Żydów! Stało się to w 70 roku n.e.! Wydarzenie to z pewnością nie było spełnieniem proroctwa o odbudowie! Wszystkie wielkie proroctwa zawarte w Księdze Daniela, który żył w VI wieku p.n.e., kończą się jedynym punktem kulminacyjnym, który ostatecznie ma znaczenie, a mianowicie przyszłym ustanowieniem mesjańskiego królestwa BOŻEGO na tej ziemi, które ma zostać wprowadzone przez Jezusa wraz z jego powrotem (rozdziały 2, 7, 8, 9, 11, 12).

Drugim równie ważnym wydarzeniem, do którego anioł Gabriel został wysłany z zadziwiającym zadaniem, była wizyta u młodej Żydówki, dziewicy Marii, zaręczonej z Józefem. Jak wynika z powszechnie znanych zapisów genealogicznych , oboje byli członkami królewskiego rodu Dawida, który obecnie oczywiście nie panował jako rodzina królewska, a z tej rodziny miał się narodzić Mesjasz. Stawką była wiarygodność całego Pisma Świętego. Łukasz w swoim opisie jest bardzo precyzyjny, jeśli chodzi o to, jak, kiedy i gdzie miał powstać obiecany Mesjasz. Pierwszą ważną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że Łukasz nie opisuje przybycia „istniejącej wcześniej” drugiej osoby trójjedynego Boga z jakiegoś miejsca poza ciałem.  Niefortunne i mylące jest odczytywanie własnych tradycji z relacji Łukasza, co drastycznie ją zmienia i fałszuje. Jest to nieuzasadnione nadużycie Pisma Świętego. Łukasz świadomie wyklucza wszelkie wyobrażenia, że Syn BOŻY, o którym mówi, że został poczęty w Marii w cudowny sposób i urodzony przez Marię, żył już przed poczęciem! Czy to możliwe, że twój Kościół lub wspólnota, poprzez błędną interpretację Łukasza, wprowadza zamieszanie w kwestii tożsamości Jezusa?

Oto podsumowanie tego, jak Łukasz szczegółowo opisuje to niezmiernie ważne wydarzenie dotyczące pochodzenia, a tym samym tożsamości Jezusa, Syna Bożego. Łukasz najpierw wskazuje, że Zachariasz został ukarany dziewięciomiesięczną utratą mowy, ponieważ nie chciał uwierzyć w jednoznaczne słowa anioła Gabriela, że jego już dość starsza żona Elżbieta, wbrew wszelkim wyobrażeniom, zajdzie w ciążę i urodzi Jana Chrzciciela (Łk 1, 19-20).

Następnie, w szóstym miesiącu ciąży Elżbiety, dochodzi do kolejnej zadziwiającej i znaczącej wizyty anioła Gabriela (Łk 1, 26) . Anioł zapewnia Marię, która była zrozumiale bardzo przestraszona pojawieniem się archanioła w jej domu, że nie powinna się bać (Łk 1, 30).

Gabriel wyjaśnia następnie prostym, jasnym i precyzyjnym językiem, jak i kiedy obiecany Mesjasz ma wejść w życie. Słowa Biblii zostały nam wszystkim dane jako potężna i budująca informacja, a na pewno nie jako podstawa do sporów lub kłótni!

„ Duch Święty, moc Najwyższego BOGA“ przyćmiłaby je i „właśnie z tego powodu“ (dio kai) ten, który zostanie poczęty, który się narodzi, powinien być „nazwany Synem BOŻYM” (Łk 1, 35). Bycie nazwanym Synem BOŻYM, bycie Synem BOŻYM, jest stwierdzeniem tożsamości. Syn BOŻY będzie właśnie tym, który zostanie poczęty = powołany do istnienia! W tym wyjątkowym opisie nie ma najmniejszej trudności ani zawiłości. Wszystko jest jasne i jednoznaczne. Wszystkie te stwierdzenia należy uznać za fundamentalną podstawę wiary chrześcijańskiej. Wszystko powinno być autorytatywne, decydujące i godne zaufania; jednoczące i dodające otuchy. Każdy autor Nowego Testamentu oparł swoje rozumienie tego, kim był i jest Jezus, na tych natchnionych opisach Gabriela. Nowy Testament nie odzwierciedla beznadziejnie zagmatwanej sytuacji wyznaniowej naszych czasów. Ten chaos powinien zwrócić naszą uwagę na fakt, że coś poszło strasznie nie tak! Czy to może być problem? „Chrześcijaństwo, nie zdając sobie z tego sprawy, zniosło chrześcijaństwo”. (Søren Kierkegaard – Einübung im Christentum, Werke Bd. 12 S. 52f)

Mesjasz miał oczywiście być spokrewniony z Dawidem, ponieważ miał zostać poczęty i urodzony z łona kobiety pochodzącej z tej królewskiej linii, a osoba, która miałaby zostać poczęta i urodzona w ten sposób, byłaby zatem Synem BOŻYM – właśnie z tego prostego powodu. BÓG był ojcem Jezusa dzięki biologicznemu cudowi, który dokonał poprzez Ducha Świętego, SWOJĄ twórczą moc. Cud ten wydarzył się w łonie Marii, matki Jezusa. W ten sposób syn Marii/syn Boga można również uznać za drugiego i ostatniego Adama, ponieważ pierwszy również jest synem Boga (Łk 3, 38).

Możemy się cieszyć, że mamy doskonały i szczegółowy opis oraz komentarz dotyczący historii narodzin autorstwa nieżyjącego już Raymonda Browna. Jest to klasyczna analiza szczegółów z relacji Łukasza i Mateusza na temat pochodzenia Syna BOŻEGO, Mesjasza Jezusa.

Brown zwraca uwagę na zadziwiający fakt! Tradycja kościelna dotycząca drugiej osoby boskiej praktycznie wymazała relację Łukasza, zmieniając ją i wyjaśniając. Komentarze Browna powinny doprowadzić do pilnej zmiany sposobu myślenia. Powinny nas zaniepokoić. Brown pokazuje, że doszło do fundamentalnego zaciemnienia słów Łukasza i anioła Gabriela, gdy późniejsza tradycja zmieniła relację, narzucając jej obcą koncepcję, że Syn BOŻY NIE miał swojego początku w ciele swojej matki, jak każdy człowiek z definicji musi mieć. Brown mówi: „Dla preegzystencji [...] poczęcie Jezusa jest początkiem ziemskiej kariery, ale nie poczęciem [powstaniem] Syna BOŻEGO”. Późniejsza koncepcja „preegzystującego” Syna unieważniła i zaprzeczyła relacji Łukasza o początkach Syna BOŻEGO. „ „Dziewicze poczęcie”, jak słusznie zauważa Brown, „nie było już postrzegane jako poczęcie Syna BOŻEGO, ale jako wcielenie [preegzystującego] Syna, co stało się następnie ortodoksyjną doktryną”. (Narodziny Mesjasza; str. 141). Mam nadzieję, że te zadziwiające wyznania wywołają u naszych czytelników zbawienny szok.

Należy zauważyć, że późniejszy pogląd, który stał się ortodoksyjny, tzn. musiał być wyznawany jako dogmat przez każdego członka Kościoła lub wspólnoty, bezpośrednio zaprzeczał relacji spisanej przez Łukasza i unieważniał ją. Jest tak, jak twierdzi Brown. Gdy późniejsza teoria preegzystencji została uznana za dominującą ortodoksyjną wiarę, „niepokalane poczęcie/spłodzenie nie było już postrzegane jako spłodzenie Syna BOŻEGO”. Innymi słowy: przestano wierzyć, że Łukasz i Gabriel ujawnili prawdziwą relację o pochodzeniu Syna BOŻEGO! Miejsce pochodzenia, a tym samym tożsamość Jezusa, uległy radykalnej zmianie. „Ortodoksja” zaprzeczyła i wyparła Łukasza, Gabriela i Biblię! Zmianę tę należy uczciwie nazwać tym, czym była i jest w rzeczywistości: jest to odejście od Pisma Świętego, które nadało Synowi BOŻEMU nową i inną tożsamość. Dlaczego nikt nie jest zaniepokojony tą nową identyfikacją Syna BOŻEGO? Czy nikt nie dostrzega niepokojącej możliwości , że w ten sposób wprowadzono „innego Jezusa”, „innego Chrystusa”? „Kościół” był miejscem zbrodni znacznie częściej, niż możesz sobie wyobrazić!

To nowe, pozabiblijne pochodzenie i nowa tożsamość Syna Bożego zastąpiły Syna Bożego zapowiedzianego w Biblii przez anioła Gabriela ; to nowe, niebiblijne przesłanie zostało przyjęte we wszystkich wyznaniach jako ortodoksyjne i powszechnie przyjęte nauczanie. Niewielu wydaje się zastanawiać nad konsekwencjami tej ingerencji w relacje Łukasza i Mateusza, które są przecież kluczem do prawdziwego Syna BOŻEGO.

Widzieliśmy, jak odświeżająco swobodnie pisał Raymond Brown w swoim klasycznym opisie „Narodziny Mesjasza”. Zwrócił uwagę na subtelną zmianę tradycji, która zanegowała Łukasza i anioła Gabriela. Relacja Łukasza „nie mogła już dłużej” być głoszona w Kościele, po tym jak tradycja przejęła kontrolę. Tradycja zalała Łukasza i Gabriela i zalewa ich do dziś. p>

Zgodnie z tym, co napisał Łukasz, Maria jest jedyną osobą, przez którą i w której Syn BOŻY został powołany do istnienia, poczęty w cudowny sposób, poczęty jako jedyny/jedynak Syn BOŻY. Jezus jest Synem BOŻYM od momentu powstania jego istnienia, tj. od momentu poczęcia/zapłodnienia, które miało miejsce w łonie Marii. Ta relacja jest całkowicie jasna i nie powinna wywoływać żadnych dyskusji. Maria nie dyskutowała z aniołem Gabrielem ani nie zrozumiała go źle, ale dzisiaj , która miała miejsce w łonie Marii. Relacja ta jest całkowicie jasna i nie powinna budzić żadnych dyskusji. Maria nie dyskutowała z aniołem Gabrielem ani nie zrozumiała go źle, ale dziś wielu jest gotowych pogrzebać prawdę słów anioła Gabriela za pomocą zawiłych argumentów!

Brown przyjmuje „scenę zbrodni” , który podporządkował się prostemu opisowi Łukasza. „Niektórzy ojcowie Kościoła i teologowie średniowiecza wierzyli, że odniesienie w Łukasza 1, 35 [Duch Święty i moc BOŻA] odnosi się odpowiednio do trzeciej i drugiej osoby Trójcy Świętej, tak że „ moc” była drugą osobą, która zstąpiła, aby przyjąć „ciało” w łonie Marii. Jak jednak jeszcze zobaczymy, nie ma żadnych wskazówek, że Łukasz wierzył w wcielenie preegzystującego Syna” (s. 290).

Te tragiczne pogańskie koncepcje filozoficzne dotyczące trójjedynego bóstwa, które zostały nałożone na Łukasza, powinny zostać zdemaskowane i odrzucone. Brown dodaje, że Łukasz 1, 35 był bardzo nieprzyjemny dla przywódców kościelnych. Komentuje on niezwykle ważne przyczynowe „dlatego” w Łukasza 1, 35. Łączy ono dziewicze poczęcie wyraźnie z boskim synostwem Jezusa. „To wprawiło wielu ortodoksyjnych teologów w zakłopotanie, ponieważ w [trynitarnej] chrystologii preegzystencji poczęcie przez Ducha Świętego w łonie Marii nie spowodowało/nie doprowadziło do istnienia Syna BOŻEGO. Łukasz nie wie o takiej chrystologii. Dla Łukasza poczęcie jest związane z boskim synostwem” (s. 291). Istnieje rażąca różnica między Łukaszem i Pismem a tym, co od II wieku stało się dogmatem.

Nie można przeoczyć rażącej sprzeczności „teologii” wobec Łukasza, ponieważ podważa ona całą tradycję ostatnich 1900 lat. Raymond Brown jasno przedstawia swoje stanowisko: „Nie mogę zgodzić się z teologami, którzy chcą ominąć drugorzędne znaczenie słowa „dlatego” [chcą ominąć Biblię!], od którego zaczyna się ten wiersz. Twierdzą oni, że dla Łukasza poczęcie dziecka nie spowodowało narodzin Syna, ale tylko umożliwiło nam nazwanie Syna Bożego tym, który już był Synem Bożym”. Brown podsumowuje swoje biblijne ustalenia w następujący sposób: „Oba opisy rozwijają chrystologiczne rozumienie [jak określić tożsamość prawdziwego Jezusa], że Jezus był Synem Boga od pierwszej chwili swojego poczęcia” (s. 561). A nie wcześniej!

Jest to oczywiście jednoznaczne i obiektywnie poprawne i powinno skłonić czytelników do zadawania pytań z pewną pilnością, gdy poznają prawdziwą relację o prawdziwej tożsamości prawdziwego Jezusa z historii, Biblii i wiary.

Sprzeczność jest prosta: Łukasz i Mateusz oparli fundamentalną tożsamość Syna BOŻEGO, Mesjasza, na wielkim cudzie, którego BÓG dokonał w Marii. Związek ten jest logiczny i absolutnie jasny. Jego znaczenia naprawdę nie można unieważnić. Na szczęście anioł Gabriel nie użył tego zagmatwanego, irytującego języka, który tak często pojawia się w różnych pismach o Biblii.

Przyczyną niekończących się sporów i niejasności, a często także gwałtownego dogmatyzmu, jest w rzeczywistości tradycja kościelna, która odciągnęła nas wszystkich od Pisma Świętego. Gdybyśmy odłożyli tradycję na bok, wszyscy moglibyśmy doświadczyć radości, jaką daje bezpośredni kontakt z natchnionymi słowami Łukasza i Mateusza oraz anioła Gabriela.

Przestalibyśmy wtedy również wykorzystywać Jana do zaprzeczania Mateuszowi i Łukaszowi. Nie spieszylibyśmy się do Jana 1, 1, aby przeczytać ten werset w sposób, który wprowadza zamieszanie i dezorientację w odniesieniu do Mateusza i Łukasza. Postrzegalibyśmy Jana jako tego, który ogłosił plan i sposób działania BOGA – Słowa, które było od początku. Nie istnienie drugiego BOGA (Syna), który narusza wyznanie wiary Izraela i Jezusa (Mk 12, 29; J 17, 3) i oczywistą różnicę między JEDNYM BOGIEM (JAHWE) a Mesjaszem, „moim Panem” (adoni) z Psalmu 110, 1, który nie jest BOGIEM. Jest to najczęściej cytowany werset Starego Testamentu w Nowym Testamencie i powinien służyć jako ostrzeżenie przed jakimkolwiek naruszeniem najważniejszego ze wszystkich przykazań, potwierdzonego przez Jezusa w Ewangelii Marka 12, 29 i Ewangelii Jana 17, 3. BÓG jest jedną boską osobą; JEST opisywany przez tysiące pojedynczych zaimków osobowych!

Więcej na temat „miejsca zbrodni” kościoła: „Nunc Stans” 
„Co to w ogóle jest?” – zapytasz być może. Jest to łacińskie wyrażenie („wieczna teraźniejszość”), które ma opisywać koncepcję, że dla BOGA każda chwila jest teraźniejszością!

„Nunc Stans” to „wieczna teraźniejszość”, koncepcja, że wieczność zatrzymuje się w teraźniejszości. Możesz sobie wyobrazić, że jesteś w wieczności i stamtąd możesz zawsze obserwować wszystkie wydarzenia historyczne. Jednak idea „nunc stans” polega na tym, że doświadczasz całej historii w jednej chwili, która nigdy się nie kończy. Bóg, który postrzega „nunc stans”, wiedziałby wszystko, co się wydarzyło i co się wydarzy, w tej samej chwili na całą wieczność. Byłoby to tak, jakby można było zobaczyć cały czas przed NIM w innym wymiarze lub w czymś innym.

Teraz dochodzimy do sedna sprawy! Nasi czytelnicy mogą zatrzymać się na chwilę i pomyśleć! W Psalmie 2, 7 czytamy wspaniałe stwierdzenie dotyczące pochodzenia Syna BOŻEGO. To sam BÓG wypowiada następujące słowa: „Ty [Mesjaszu] jesteś MOIM Synem; DZISIAJ stałem się twoim Ojcem = powołałem cię do istnienia”.

Kiedy idziesz do kościoła protestanckiego lub katolickiego, wyznajesz wiarę, że „dzisiaj” poczęcia, pojawienia się Syna (Ps 2, 7; powtórzone w LXX w Psalmie 110, 3) nie jest dniem w czasie, ale dniem bez końca, ponieważ u BOGA nie ma dzisiaj!

Argument ten wymyślili ojcowie kościoła w IV wieku, aby uzasadnić swoją wiarę, że Jezus jest wiecznym Synem Bożym, który nie ma początku w czasie. Jeden z ojców Kościoła napisał: „Syn ma początek bez początku”. Teraz pojawia się krytyczne pytanie: czy koncepcja „początku bez początku” i związana z nią idea, że „dzisiaj” u Boga oznacza czas nieskończony, jest koncepcją szczerą i godną szacunku? A może jest to jedynie zaciemnienie i zafałszowanie prostego języka?

Przypomina to producenta leków, który sprzedaje nowy środek terapeutyczny. Ukrywa się jednak przed opinią publiczną kilka poważnych skutków ubocznych. W kościele wierni siedzący w ławkach wydają się mało zainteresowani podstawami wiary, do której się przyznają. Czy wiedzą lub zastanawiają się nad tym , że inżynierowie i twórcy ich centralnej doktryny o Jezusie jako Bogu Synu i „wiecznie zrodzonym Synu” byli na tyle uczciwi, aby powiedzieć, że wiara w Boga Syna automatycznie zobowiązuje ich do wierzenia, że „dzisiaj” w przypadku BOGA nie oznacza i nie może oznaczać „dzisiaj”? Czy „początek bez początku” jest odpowiednim wyrażeniem dla racjonalnie myślących, inteligentnych ludzi? A co z „1+1+1=1”, które nie powstrzymuje milionów wiernych przed ogłoszeniem tego swoim głównym dogmatem?

Na zakończenie chciałbym zaprosić do refleksji nad słowami światowej sławy chrystologa, dr Jamesa Dunna: „Oczywiście zawsze istnieje możliwość, że „ powszechny pogański przesąd” poprzez stopniową asymilację i rozpowszechnianie wiary na poziomie popularnej pobożności stał się „powszechnym chrześcijańskim przesądem”. (Christology in the Making; str. 251)


Focus on the Kingdom – sierpień 2014 r.